Kwadratura Merkurego do Plutona i co z niej wynikło

Przełom lutego i marca minął pod znakiem kwadratury Merkurego do Plutona. Merkury szedł ruchem retro, Słońce minęło Urana. To dość trudny układ planet, przez astrologów różnie interpretowany. Jedni każą spodziewać się ujawnienia nieczystych intencji, nieuczciwości, braku tolerancji, podejrzliwości, obsesyjnych myśli, różnych świrów i szajb, drudzy mówią bardzo ogólnikowo o spiętrzeniu życiowych przeszkód i niepowodzeń. Ja w swoich prognozach wróżyłam tak:

“Na horyzoncie mogą pojawić się sprawy, których kiedyś nie załatwiłeś do końca; problemy, których nie udało Ci się rozwiązać; coś, co zaniedbałeś, na co machnąłeś ręka, licząc na to, że Ci się upiecze… Na przykład nierozwiązany konflikt z koleżanką, niedokończona rozmowa z mężem, niedbale założona instalacja hydrauliczna, niedoleczone zaziębienie – to wszystko może wrócić do Ciebie jak bumerang. W dużym stopniu będziesz więc zajęty naprawianiem starych błędów, uzupełnianiem jakichś zaległości, rozprawianiem się z problemami, kłopotami, zaniedbaniami swoimi lub innych ludzi, którzy okazali się niesolidni lub nieżyczliwi itd.”

Co się wydarzyło?

Moja córka Gabrysia jechała na szkolny obóz narciarski z lekkim bólem gardła. Spakowałam lekarstwa i liczyłyśmy na to, że zaraz jej przejdzie. Już na drugi dzień położyła się do łóżka z bardzo wysoką gorączką, bólami mięśni i stało się jasne, że szybko z tego nie wyjdzie. Na drugi dzień o piątej rano wsiedliśmy do samochodu, popołudniu byliśmy w Krynicy, zabraliśmy Gabrysię i późnym wieczorem wróciliśmy do domu. 780 kilometrów. Dwie godziny przed nami zabrano z obozu kolegę, który oprócz bólu gardła miał jakieś zaburzenia emocjonalne, histeryzował, złościł się, kazał wzywać do siebie pogotowie… Oto SMS od Gaby na ten temat :”Eh! Julek ciągle mówił, że chce lekarza. No to kadra wezwała karetkę. Julek dostał takiego ataku histerii i płaczu, że normalnie każdy na zmianę wrzeszczał i mu tłumaczył, że to nic. Zadzwonił do rodziców, nawrzeszczał na nich, a że nie dał się nawet dotknąć, lekarz przyszedł do mnie”.

Kiedy zaś dotarliśmy na miejsce, okazało się, że GOPR właśnie zwozi ze stoku koleżankę, która miała wypadek i straciła przytomność…

Powrót do Milanówka z chorą Gabą minął sprawnie, ale z drogi zadzwoniłam do pewnej starszej osoby z naszej rodziny, która opiekuje się poważnie chorym mężem. Okazało się, że ona sama właśnie jest w szpitalu z krwotokiem wewnętrznym. Na drugi dzień dowiedziałam się, że nasza znajoma jest poważnie chora na chorobę, na którą w Polsce umiera dużo więcej ludzi niż w Europie, gdyż nie mamy odpowiedniej profilaktyki i chorzy za późno trafiają na stół operacyjny. Wygląda na to, że nasza koleżanka (osoba oczytana, obyta, przytomna) chce “poprawić” te statystyki, gdyż zamiast natychmiast poddać się operacji leczy się homeopatią, siłą ducha i jeszcze jakimiś ziołowymi specyfikami. Robi to pod kontrolą bliżej nieznanego nikomu specjalisty, który przytomnie zastrzegł, że to wszystko na jej osobistą odpowiedzialność. Bardzo przeżyłam rozmowę z nią i mam nadzieję, że zmieni zdanie i zacznie się leczyć bardziej energicznie.

W tym samym mniej więcej czasie córka naszych przyjaciół, bardzo młode dziecko, utalentowana, zdolna i rozsądna, postanowiła spróbować uroków “dorosłości”: w ruch poszła wódka, były wagary, kłamstwa i podejrzane towarzystwo.

Dziś trygon Słońca do Jowisza – jeden z najlepszych, najszczęśliwszych układów planetarnych! Powinniśmy robić kariery, dostawać ciekawe propozycje i pieniądze, realizować skomplikowane plany, zdobywać popularność i otrzymywać wszelką pomoc od otoczenia. Jestem jednak dziwnie pewna, że nie zostanę zasypana taką ilością pozytywnych nowin, jak negatywnych w poprzednim przypadku. To jest właśnie jedna ze smutnych tajemnic astrologii: kiedy są złe aspekty, to naprawdę dzieje się nie najlepiej, a kiedy są bardzo dobre, to po prostu jest normalnie…

(c) Ela Bazgier 2006

Opublikowane w: on 08/12/2008 at 12:54 Dodaj komentarz
Tags: , , ,

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://piesi.wordpress.com/2008/12/08/kwadratura/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Leave a Comment