Kocia żałoba

Przywiązać się do kota, to jakby się do wiatru wiejącego przywiązać. Do spadającej gwiazdy lub do meteoru. Do śniegowego bałwana. Do pary ulatującej z czajnika lub do księżyca w pełni.

Przekonałam się o tym niedawno, kiedy kot Paśko opuścił nasz dom bez do widzenia, bez miauknięcia, bez niczego. Ot, po prostu po roku zgodnego współżycia wyszedł i dotychczas nie powrócił. I nie powróci, bo on nie był z tych kotów, które całymi tygodniami jakieś interesy na łąkach załatwiają. Piecuch był, pieszczoch, łasuch, domator. Serek wiejski i śmietankę uwielbiał lizać, a na polach takie smakołyki nie rosną. Próżno dochodzić, co się stało, mogło się stać wszystko, z porwaniem i uprowadzeniem włącznie. Dziwne jest to, że wraz z Paśkiem zniknął nam także z horyzontu czarny kot sąsiadki, który oprócz tego, że dopuścił się kradzieży szponderka, terroryzował nasze koty: bił je, gonił, wrzeszczał, ubliżał im. Co się mogło stać? Czyżby czarny kot prowadził gdzieś Paśka? Ale w takim razie dlaczego sam zniknął? Pozbywszy się konkurencji powinien tu powrócić z podniesionym zwycięsko ogonem, rozsiąść się w jego fotelu i zlizywać śmietanę z jego miski!

Bardzo to wszystko smutne i zagadkowe, ale najsmutniejsze jest to, co dzieje się z drugim rudym kotem, bratem Paśka, Jankiem. Jańcio jest w żałobie. Najpierw chodził i przywoływał brata, szukał, zaglądał w miejsca, w których wspólnie lubiły spać. Potem w ogóle przestał się odzywać, przestał znaczyć teren, przestał jeść, przymilać się. Śpi całym dniami, je bardzo mało, a czasem znika na wiele godzin. Schudł, zmarniał, sierść mu wychodzi. Taki koci smutek to okropna rzecz. Nie wiadomo, jak mu pomóc. Bo pewnie i on sam dokładnie nie wie, o co chodzi, tylko czegoś mu bardzo brakuje, do czegoś tęskni, żyć mu się nie chce… Depresja. Wygadać się taki kot nie może ani wypłakać. Wygląda na to, że Paśko był dopełnieniem Jańcia, jego drugą połową. Będzie się musiał nauczyć życia na nowo, podobnie jak człowiek musi się nauczyć żyć na nowo po stracie osoby, z którą dzielił każdy dzień, każdą chwilę…

6 maja 2006

(c) Ela Bazgier 2006

Published in: on 09/12/2008 at 20:15  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: http://piesi.wordpress.com/2008/12/09/kocia-zaloba/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.